Majówka w tym roku była długa i piękna. Spędziliśmy ją na Polesiu, wśród wierzb, śpiewu ptaków, a czasem mgieł. O świcie kolory zmieniały się z minuty na minutę...
Z łąk nadbużańskich blisko już na Białoruś... rzut kamieniem przez rzekę...
Płynąc katamaranem samym środkiem Bugu mogliśmy się o tym sami przekonać...

A teraz... marsz do bagna!


A po kąpielach błotnych - szosowy pokaz mody galotowej :)

Hej Hola, Hola!


Z wizytą u sąsiadek....


I buziak na pożegnanie:

Sobie też strzelę fotunię, a co?! :)

A pani niech się natychmiast bierze do roboty!!!
Daj popatrzeć!

Ajfon, co Ty masz w tym ajfonie?????!!!!

A u Pana Starosty konferencja na szczycie...

Świat na Polesiu jest mega, mikro, a nawet makro...


W tych jakże miłych okolicznościach przyrody...

Nie ma Polesia bez prawosławia....
I tak to nam było na samym końcu lub początku Europy...
Tym razem z pewnym opóźnieniem prezentujemy kwietniowe nominacje w comiesięcznym konkursie fotograficznym dla uczestników Forum Fotoszopa. Co miesiąc wybieramy kilka zdjęć, spośród których na koniec roku wybierzemy i nagrodzimy te najlepsze. Zapraszamy do oglądania i do udziału w kolejnych edycjach:)
Fot. Krzysztof Staniszewski
Fot. Sylwia Jaruga

Fot. Joanna Mieloch
Fot. Dorota Frączkowska
Fot. Leszek Girucki
Serdecznie zapraszamy na naszą wystawę fotografii B&W z Polesia, którą można oglądać od 10. kwietnia 2012 w Antrakt Cafe, Pl. Piłsudskiego 9 (na tyłach Teatru Wielkiego) w Warszawie
Oto marcowe nominacje w naszym comiesięcznym konkursie fotograficznym dla uczestników Forum Fotoszopa. Co miesiąc wybieramy kilka zdjęć, spośród których na koniec roku wybierzemy i nagrodzimy te najlepsze. Zapraszamy do oglądania i do udziału w kolejnych comiesięcznych edycjach:)
Fot. Anna Piekarska

Fot. Joanna Mieloch
Fot. Leszek Girucki
Fot. Piotr Stawski
Fot. Kazimierz Karamański
Oto lutowe nominacje w naszym comiesięcznym konkursie fotograficznym dla uczestników Forum Fotoszopa. Co miesiąc wybieramy kilka zdjęć, spośród których na koniec roku wybierzemy i nagrodzimy te najlepsze. Zapraszamy do oglądania i do udziału w kolejnych comiesięcznych edycjach:)
Fot. Barbara Dworakowska
Fot. Jolanta Ryłko
Fot. Agata Łęgowska
Fot. Dorota Frączkowska
Fot. Joanna Mieloch
Dziś mamy przyjemność zaprezentować pierwsze w tym roku, styczniowe nominacje w naszym comiesięcznym konkursie fotograficznym dla uczestników Forum Fotoszopa. Co miesiąc wybieramy kilka zdjęć, spośród których na koniec roku wybierzemy i nagrodzimy te najlepsze. Zapraszamy do oglądania i do udziału w kolejnych comiesiecznych edycjach:)

Fot. Anna Piekarska
Fot. Beata Grzelak
Fot. Marek Kulesza

Fot. Romuald Łagun
Fot. Leszek Girucki
Na ostatni plener wybraliśmy się troszkę dalej. "Troszka" wynosiła około 12 tysięcy km. Troszkę inny był tam również klimat, ustrój, muzyka, jedzenie, a nawet samochody...
Zjeździliśmy pół wyspy, większość odbywała się w rytmie salsy i czaczy...
...i smakowała jak mojito...

Między ucztami, poranną jajecznicą a wieczorną langustą odkrywaliśmy tajemnice tej magicznej wyspy...
Byliśmy w prawdziwej dżungli...

w pewnej twierdzy...
w parku narodowym Topes de Collantes

w pewnym barze...
oczywiście w Havanie...
na plantacji trzciny cukrowej...
w zagłębiu tytoniowym Vinales:
i nad cudnym Morzem Karaibskim...
We wszystkim pomagali nam niezastąpieni przewodnicy: Kyky, Fari i oczywiście Madzia nasza kochana...

Zachowywaliśmy się nieraz niczym japońska wycieczka, fotografując wszędzie i wszystko...

Wobec niektórych trzeba było zastosować delfinoterapię...




Zrelaksowani mogliśmy już wrócić do Havany...
pełnej "modelin"
bezpańskich psiaków:
wielkich fal na Maleconie...
i nieustająco wielkiego Che...
Fundacja "Karuzela" zwróciła się do nas z prośbą o poprowadzenie warsztatów fotograficznych dla dzieci z domów zastępczych. W ramach warsztatów odbyły się m.in. zajęcia w ciemni fotograficznej. Dzieci wykonały samodzielnie piękne luksografie. Zapraszamy do obejrzenia:
Autor: Jacek
Autor: Adam

Autorka: Ada
Autor: Krzysiek
Bieszczady, Bieszczady! Kto nie był, powinien pojechać. Kto był, zapewne wróci. Myśmy wrócili po roku...
Na początku były dusiołki... I zaklinacz dusiołków - Bury, czyli Rysio Denisiuk, mistrz w swoim fachu...
...Bieszczadnik-gawędziarz, który nie tylko dusiołki czarować potrafi, ale i słuchaczy, a zwłaszcza słuchaczki... :)

Czym byłyby Bieszczady bez wypału? Wypał potrafi oczarować... i okadzić...

Po tym królestwie ognia i dymu to już tylko orzeźwiająca kąpiel... Może być na Sinych Wirach...
...albo w Sanie... prawda Przemku?
Na nic się zdały utyskiwania, trzeba było przebyć wodę, gąszcz krzaków i błotnistą ścianę wspinaczkową...
...aż w końcu dotarliśmy... Oczom naszym ukazał się taki oto widok:
Czy warto było???? To już każdy sam musi ocenić... Ale przyznajcie, że ruiny cerkiewki w Krywem były godne zobaczenia... Nawet kolejka się tworzyła, żeby pofocić...
Cerkiewki w ruinie, w remoncie i po remoncie były jak zwykle ulubionym tematem naszych zdjęć:
Była też i Łopienka, oblężona tym razem przez tłum odpustowych pielgrzymów...

Większość z nas zdobywała też szczyty gór...
Wycieczka na połoniny nie była jednak dla wszystkich... Cóż, psom, nawet tym na smyczy, wstęp na szlak kategorycznie wzbroniony.... Ciekawe, że kotów zakaz nie dotyczył... Niepocieszona Tośka patrzyła tęsknym wzrokiem za oddalającą się grupą...
A grupa? Oby dopisała taka za rok :)))
Wylądowaliśmy w Krainie Wielkich Jezior.... Mieliśmy nawet własne jezioro pod domem, noooo może nie takie wielkie, ale zawsze...

Nad jeziorem kwitło życie towrzyskie. Czasem trzeba było popracować:


a czasem popływać

Zdecydowanie najwięcej czasu zajęło nam fotografowanie. Hitem były koniki polne... ups! polskie ;)




Niektórym udało się odkryć nowe zastosowanie konika... w roli statywu

Podczas przyrodniczych wędrówek szukaliśmy rosiczek na torfowisku.
Ku zdziwieniu niektórych osób, rosiczki nie połykają ludzi...

Natomiast torfowisko wsysa :) A potem trzeba wykręcać mokre skarpetki

Bywało jednak gorzej... Na szczęscie nie za często:
Jak nie woda to ogień... z wizytą u kowala...


i po sąsiedzku w galerii p. Hani Żebrowskiej:

Dzięki uprzejmości pracowników Nadleśnictwa udało nam się zwiedzić zabytkową wyłuszczasrnię nasion. Wszystkich najbardziej zafascynowały góry szyszek...

Ciekawe, czym się żywią bociany... Żabami???? Ależ skąd!

A teraz w drogę! Jedziemy (a może płyniemy) do Galindii

Niektórym na promie aż włos się zjeżył ze strachu...
Ale gdzie ta Galindia??? Tu może pomóc tylko I-phone 4G
Uffff, szczęśliwie dotarliśmy:

A tu prawdziwe boginki...
Coraz bliżej świętości - w Klasztorze Starowierów...
ina zapomnianym cmentarzyku ewangelickim
Wrażenia, wrażenia, jak je wszystkie ogarnąć? Czasem pomagają w tym wieczorne posiedzenia w stodole...
I jak tu się rozstać? Prawda Anula? Prawda Dino?

PS.
Szczególnie dziękujemy Jackowi M., że wprowadził nas w przepiękny świat Mazur :)