Wpisy oznaczone tagiem: 'Opryszek'

Zlot motocykli

Napisane przez: Taida | 26 July 2009 | 5 komentarzy

Tagi: zlot motocykli, Polanów, Dżem, Strachy na Lachy, Opryszek, quady, błoto, kąpiel,

Podczas gdy wieszaliśmy wystawę, do pobliskiego Polanowa zjeżdżały się ze wszech stron motocykle, quady i wehikuły różnej maści.

Był na przykład jakby Pan Samochodzik:

 

Za sterami maszyn zasiadli dżentelmeni....

 

Warunki jazdy nie należały do najłatwiejszych

 

Niektórzy zażywali z upodobaniem kąpieli błotnych...

 

...aby wieczorem zrelaksować się przy dźwiękach dobrej muzyki. A grały dla nich zacne kapele. Był Dżem:

 

 

 

Były Strachy na Lachy:

 

 

i pewna kapela bluesowa z Ameryki:

 

Tymczasem Opryszek wciągał kolejną działkę cukru,

 

Kasia zbierała kwiatki,

 

a zlot dobiegał końca...

 

5 komentarzy

Wspomnienia z Warblewa - luty 2009

Napisane przez: Taida | 27 February 2009 | 2 komentarzy

Tagi: warsztaty, Warblewo, agroturystyka, konie, hokej, Ursus, drifting, Opryszek, szarlotka, mniam

Ostatnio do ekologicznego gospodarstwa agroturystycznego Dwór Warblewo k/Polanowa na Pomorzu przyjechała grupa fotografów. Co tam się wyrabiało!

Między innymi można było obserwować liczne próby nawiązania kontaktu fotografów z końmi. Niektóre z nich zakończone były lądowaniem na śniegu. Co ciekawe, nie zawsze lądował tam fotograf...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 Najsłynniejszym koniem w Warblewie jest Opryszek vel Opryszard. Niektórzy odważyli się go dosiąść, a nawet się na nim położyć... Jak się okazało, Opryszek jest wygodniejszy od tapczanu, no i jest co najmniej dwuosobowy...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Był też hokej na stawie - nie dla wszystkich starczyło kijów, niektórzy grali honorowo miotłami. Zamiast krążka - odebrano psom niedużą starą kość....

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W odwecie psy wtargnęły na boisko, usiłując wygryźć naszą drużynę :) 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 Na zaśnieżonych pastwiskach warblewskich urządzono też drifting ciągnikami marki „Ursus". Przyświecało nam oczywiście hasło „Kobiety na traktory". Jedna kobieta zajechała tam baaaaardzo wysoko :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wśród licznych atrakcji, przyszło nam też uganiać się za duchami grasującymi w starym parku podworskim. Duchy niechętnie pozowały do zdjęć i nie chciały nas wcale straszyć, ani nawet robić „uhuhuuu", tylko się zaśmiewały do łez i plątały w swoich upiornych szatach. Miejscowa ludność szczęśliwie duchów nie zauważyła, a nasza grupa została uznana za „jakichś nawiedzonych ekologów, co to każde drzewo fotografują" . 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wycieczka nad morze w celach ściśle reporterskich skończyła się głośnym mlaskaniem nad talerzami pełnymi świeżutkiego smażonego dorsza i łososia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ciekawe, że podczas naszego pobytu zepsuła się waga. Najpierw była to waga w Warblewie. Potem zaraza przeszła na wagi w Warszawie i w innych miejscach Polski. Wszystkie wskazywały o kilka kg więcej niż powinny.... No, ale ta szarlotka z budyniem, ech, marzenie!!! Do następnej edycji warsztatów zostały jeszcze niecałe dwa miesiące. Może zdążymy trochę schudnąć ;-)  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2 komentarzy